Nie za duża to przestrzeń, ale dzieją się tam rzeczy niesłychane.
Po części wynika to z matkowego lenistwa.
Gdy ja coś przygotowuję w kuchni, Mała A. dostaje to co akurat mam pod ręką.
miska, łyżki, foremki do wycinania ciastek, lejek, kasza, mąka, woda, kubeczki i talerzyki...
Dziś gdy na kuchni wesoło pyrkała kasza jaglana, a ja przygotowywałam owoce do niej, Mała A. postanowiła zabawić się w Kopciuszka.
-kaszę pęczak lub inną
- cieciorkę
Zasada jest prosta jedno musi być większe, a drugie mniejsze.
-kilka pojemników
W naszym przypadku zabawa nie miała scenariusza.
Alina dostała owe rzeczy i sama robiła co jej serce podpowiadało.
głównie aktywność Małej A. opierała się na wyszukiwaniu większych ziarenek i przekładaniu do innego pojemnika, zbierała też jęczmień.
Nie muszę chyba nikogo przekonywać jak wspaniale takie ćwiczenie wpływa na motorykę małą,
jak świetnie ćwiczy się chwyt pęsetkowy,
jak cudownie integrują się półkule mózgowe
i jak rewelacyjnie wpływa na koncentrację,
koordynację ruchów na drodze ręka - oko.